Mazury na początku lipca
Tata i mama zabrali mnie na Mazury. Mazury są daleko, bo aż w Polsce i mają dużo jezior mazurskich. Po tych jeziorach pływaliśmy z mamą, tatą, babcią Zosią i ciocią Marysią, która chciała, żeby ją nazywać "ciocia Mery". Na Mazury trzeba najpierw lecieć samolotem, potem drugim samolotem, potem jechać pociągiem, a na koniec jeszcze trochę autem. To musi być dalej, niż do Nowej Zelandii, bo tam lecieliśmy tylko dwoma samolotami. Nie musieliśmy potem jechać pociągiem, a podróż trwała godzinę krócej.
Babcia Zosia uczy mnie podstaw żeglowania, czyli jak się trzyma linki i wiąże węzły.
Nasza kajuta miała świetlik, przez który można było do niej wejść. Bardzo dobrze się bawiłam, gdy mama wrzucała mnie do kajuty, a ja przepełzałam przez całą łódkę z powrotem do mamy.
Uczę się łapać równowagę na kołyszącej się łódce.
A ja mam swój pojazd: skuter wodny!
Ale wyglądam, nie? Szkoda, że nigdzie w pobliżu nie ma lustra, żebym się zobaczyła.
No i gdzie ten Pumex biega? W tle łódka, na której pływałam po Mazurach - nazywa się Biedrona, ale wcale nie jest w kropki!
Tata uwiązał mój pojazd na lince, żeby zbyt daleko nie odpłynął ze mną w środku.
Nie ma to, jak sobie poskakać. Najlepiej z ciocią. Tylko czemu tak krótko? Tylko pięć minut? Nawet się nie zaczęłam rozgrzewać!
Przy tej szybie stałam z pięć minut i prowadziłam dialogi różne z dziewczynką zza szyby.
Nie znam jeszcze różnicy pomiędzy topenantą a fałem, więc na wszelki wypadek trzymam się obydwóch na raz.
Mama, ciocia Mery i babcia Zosia. No i oczywiście, ja.
Tata odpoczywa, bo sterował cały dzień, a ja przyszłam mu potowarzyszyć.
Mam z pieńkiem na pieńku - właśnie z niego spadam - chyba powinnam iść spać. Ale jak tu iść spać, skoro tyle interesujących rzeczy się dzieje? Palimy ognisko, oglądamy śliczny zachód słońca, jemy kiełbaski smażone, chodzimy po pieńkach...
A zachód słońca tego dnia był rzeczywiście śliczny.
Ostatni dzień na łódce - zamiast pływać karmimy łabędzie. Bardzo fajna zabawa. Zawsze można powiedzieć, że łabędzie pływały za nas.
Powrót do strony głównej