This page in English.

Lodowce na Południowej Wyspie

Dotarliśmy do bardzo ciekawego miejca w Nowej Zelandii - lodowce Franciszka Józefa i Fox spływają z gór bezpośrednio do strefy subtropikalnej i kończą się na wysokości około 300 m n.p.m. Tutaj też postanowiliśmy zawrócić na północ, stwerdzając, że nie będziemy mieli na tej wycieczce wystarczającej ilości czasu, by odwiedzić Queenstown, czy też Milford Sound. Tu też podjęliśmy postanowienie, że my tu jeszcze wrócimy (z Olem)!

Cieśnina Cooka i okolice Śladami Władcy Pierścieni

lodowiec Fox
Lodowiec Fox w pełnej krasie.

z góry
Tata zawsze patrzy na nas z góry. A teraz szczególnie, jako, że wspiął się na parometrową skałę, skąd zrobił mnie i mamie to zdjęcie.

w drodze do lodowca
To nie Ameryka - w Nowej Zelandii nie da się dojechać pod sam brzeg lodowca samochodem. Wycieczki do czoła lodowca stanowiły bardzo fajne spacerki po godzinie w jedną stronę. Teraz podążamy w kierunku czoła lodowca Franciszka Józefa i jest kolej mojego taty na niesienie mnie. Tata obiecał, że jak będę starsza, to mi opowie więcej o "cysorzu" Franciszku Józefie (jak go nazywał mój dziadek Czesiek).

a kuku!
A kuku!

Christchurch
Dzięki zmianie planów mieliśmy czas na zwiedzenie drugiej co do wielkości miejscowości Nowej Zelandii, a największego miasta na Południowej Wyspie - Christchurch, zwanego potocznie ChCh przez lokalnych. Tata wspiął się na iglicę kościoła przy rynku, gdy mama i ja pasjonowałyśmy się rozgrywką szachową.

Cieśnina Cooka i okolice Śladami Władcy Pierścieni