This page in English.

1 września 2003

Pięć tygodni w balonie

Cykle "jedzenie-spanie-zmiana pieluchy-spanie-jedzenie" wyznaczają moje życie do tej pory. Życie mam czasami urozmaicone kąpielą w wanience, wysypką na buzi lub pupie, bądź też wizytą u pediatry. Generalnie, jestem bardzo grzeczna. Rodzice chyba spodziewali się jakiegoś potwora, a ja tymczasem umilam im życie uśmiechami. Mama właśnie poszła sobie do kina, a ja zostałam z tatą sam na sam.

uśmiech dla taty
Popatrz tata, jak ja się ładnie umiem uśmiechać! Jesteś uprzywilejowany, bo do mamy tak się nie uśmiecham.

sen na podłodze
Po dniu pełnym wrażeń mocny sen na podłodze to moje ulubione zajęcie.

chmury
Oglądam sobie chmury za oknem. Ładne, prawda?

mama, a skąd się biorą chmury?
Pooglądałam chmury na niebie, ale teraz nurtuje mnie pytanie: mama, a skąd się biorą chmury?

pierwsza książka
Dostałam od mamy moją pierwszą książkę dla dzieci. Zrobiona jest z kolorowanej bawełny i ma dwie strony. Na pierwszej stronie są rysunki tylko w czterech podstawowych kolorach: czerwonym, białym, niebieskim i czarnym. Maluchy takie, jak ja potrafią na razie rozróżniać tylko takie kolory.

aaaa psik!!
Aaaa psik!!

uśmiech po kichaniu
Nie ma to, jak sobie porządnie kichnąć, nie?

okno
Wyglądam przez okno i podoba mi się to, co widzę.

uśmiech dla mamy
Tata był uprzywilejowany tylko przez chwilę. Teraz mama też dostaje uśmiechy ode mnie.

uśmiech dla mnie
A mama uśmiecha się do mnie. Super!

uśmiech do zabawki
Skoro już tak się rozpędziłam z tym rozdawnictwem uśmiechów, to obdarzę jeszcze zabawkę uśmiechem, a co.